#15 – wtorek, tygodnia początek. Wykłady mnie ominęły. Kolejny raz, i wnioskować z tego można, że moje postanowienie nie zostanie dotrzymane. Cóż.. bywa. Szczególnie, gdy podczas każdych zajęć marzę jedynie o wygodnym łóżku, a objawia się to opadającą głową w rytmie hip-hopu. Można zwątpić.
Laboratoria przebiegły typowo. Chociaż nie! Przez pierwszą połowę zajęć był prowadzony wykład, omówienie zadania na dzisiaj, wstęp teoretyczny dla nie będących na ostatnim wykładzie. Na pytanie Kto z państwa był na ostatnim wykładzie? nikt się nie odezwał. To musi o czymś świadczyć. Ale odbiegłem od meritum. Z postawionych przed nami zadań na dzień dzisiejszy udało się niektórym dojść do.. 1/6 całości. Szwankuje organizacja czasu? Najwidoczniej, przecież tu nie chodzi o niezrozumienie materiału…
#16 – Poranna dawka adrenaliny w formacie kolokwium zaliczeniowego laboratoriów chyba każdego postawiła na nogi. Nie ma najmniejszego sensu wspominać o zagadnieniach, bo i tak nikogo one nie obchodzą. Szczególnie nas, studentów tego kierunku i tego modułu.
Kolejne zajęcia, z moim ukochanym i wychowanym niedawnym doktorem przebiegły jak zwykle: prostacko. Najprościej można to streścić w takim formacie: Szybciej, szybciej!.. Kto już zrobił?.. Moje serduszka jak zwykle pierwsze… cicho!… Powtarzam, jeżeli przed końcem zajęć nie oddacie mi poprzedniego programu działającego dostaniecie minusa!… Kto już zrobił?… Czasami na tej uczelni mam ochotę się pochlastać, ale to już pisałem.
Wykład, na który przypadkiem nie udało mi się dotrzeć, nie odbył się. Przyszła tylko jedna osoba na niego. Druga się spóźniła 10 minut i już nikogo nie zastała (skandal!). Trzecia, czyli ja, jak już powiedziałem z założenia nie dotarła. Podobno wykładowca powiedział, żebyśmy następnym razem powiedzieli mu czy przyjdziemy i czy jest sens robić wykład. Nice..
Następny wykład z założenia jest nieobowiązkowy. Jednak my mamy ćwiczenia, na 110 osób, dlatego trzeba chodzić. To nic, że wystarczy przeczytać książkę, która liczy sobie niecałe dwieście stron (format a6 bodajże) by przebiec cały materiał. Trzeba chodzić, dla samego chodzenia.
Stay tuned!